W USA Kampania prezydencka zmierza ku finiszowi i ostatniej prostej. Już w listopadzie nowego prezydenta USA. Jednak Microsoft ostrzega że przy okazji inne kraje chcą zrealizować swoje polityczne cele.  Jad dowiadujemy się w informacji przekazanej przez firmę z Redmond, iż kampania prezydencka znowu jest na celowniku hakerów rządowych z Rosji, Chin oraz Iranu oraz tej samej grupy wywiadu rosyjskiego, która próbowała ingerować w kampanię z 2016 roku.

Wynik obserwacji Microsoftu zakłada że każdy kraj obrał inną taktykę ataków. Chiny kierują swoje ataki na głównie na pracowników związanych z kampanią wyborczą Joe Bidena, a tylko jeden wykryry przypadek był związany z kampanią obecnego prezydenta Donalda Trumpa. Doniesienia te są o tyle ciekawe że nie są poparte informacjami amerykańskiego wywiadu który uważa że Chiną na rękę jest wygrana Joe Bidena a nie obecnego prezydenta.

Rosyjscy hakerzy współpracujący z wywiadem przeprowadzają oni bardzo liczne ataki na pocztę e-mail amerykańskich polityków, pracowników kampanii, oraz konsultantów po obu stronach politycznej sceny USA.  W połowie sierpnia i początkiem września obrali na cel koło siedmiu tysięcy kont e-mail należących do wielu organizacji w Stanach Zjednoczonych. Według Microsoft Rosyjscy hakerzy wykorzystują też sieć Tor dzięki temu są bardziej anonimowi i trudniej ich wykryć lub namierzyć ich adresy IP

Gigant z Redmond uważa że nie posiada dowodów na udane ataki wykonane przez rosyjskich hakerów jednak zauważa tylko częściowy i ograniczony wgląd w ich obszar działania. Zdecydowanie większe pole manewru ma Amerykański wywiad który wydaje się ignorować wpływ Rosji na kampanię prezydencką. Informację tą ujawnił anonimowo pracownik administracji obecnego prezydenta. Departament Bezpieczeństwa Narodowego prawdopodobnie robi to celowo gdyż wpływa to źle na wizerunek Donalda Trumpa. Rządwoi analityce zdecydowanie mają się skupiać na irańskich i chińskich atakach. 

Iran skupił się głównie na atakach w kampanię prezydenta Trumpa, o czym już powiadamiał Microsoft w październiku 2019 roku. Zostały przejęte 155 strony z których był przeprowadzane ataki, jednak zawziętość hakerów była ogromna i w maju oraz lipcu 2020 roku przeprowadzili kolejne ataki na konta email-owe pracowników administracji rządowej oraz osób pracujących przy kampanii wyborczej obecnego prezydenta. Żaden z tych ataków nie był udany, podaje Microsoft.

Automatycznie nasuwa się pytanie. Która grupa hakerska stanowi największe zagrożenie? Ekspert John Hultquist, pracujący w firmie FireEye która współpracuje z Demokratami oraz Republikanami, odpowiada że nie ma wątpliwości że rosyjski wywiad:

Nadciągające wybory są celem wielu szpiegowskich cyberataków, jednak najbardziej niepokoją nas działania rosyjskiego wywiadu wojskowego, który naszym zdaniem stanowi największe zagrożenie dla demokratycznego procesu w USA. G.R.U. regularnie łamie międzynarodowe normy i niezbyt przejmuje się oskarżeniami oraz innymi próbami powstrzymania jego szkodliwej działalności.

Wiadomości które przekazał Microsoft mogą trochę niepokoić, ale nie są one przekazywane po raz pierwszy i za pewne dla wielu osób nie jest to zaskoczeniem. W sieci od lat twa cyber "wojna" między największymi krajami na świecie i ciekawe czy Amerykanom uda się skontrować ataki przed wpływem innych krajów. Nie od dziś wiadomo też że wybór prezydenta USA nie wpływa tylko na Stany Zjednoczone ale także ma wpływ na cały świat.